One year ago…

Tak. Rok temu „uciekliśmy” naszym specjalistom od leczenia stopy końsko-szpotawej…

jest takie miejsce

Jest takie miejsce, w którym mogą spotkać się rodzice dzieci z wrodzoną stopą końsko-szpotawą. Mogą pogadać, pobiadolić, wymienić się doświadczeniami, dokonać istotnych odkryć.

no popatrz

Ludzisków podążających do Wiednia jest coraz więcej. Obecnie jeżdżą dzieci starsze: powyżej 2,5 roku życia, którym nasi specjaliści chcieli ciąć stopy wzdłuż i wszerz. Niektórym nawet chcieli druty montować. Cóż… W ostateczności okazało się, że nie ma takiej konieczności i wystarczą mniej inwazyjne operacje, jak tajemnicza…ATTT.

Clubfoot Polska

Gdy urodził się Staś i zaskoczył nas swoim clubfootem, zaczęliśmy, jak wszyscy rodzice, galop informacyjny. I jakież było nasze zdziwienie, gdy informacje uzyskiwane w rodzimym języku były sprzeczne…

najwyżej cię zjedzą

Spięłam pośladki, stanęłam na głowie, przydusiłam Florkę i powiedziałam: odpalamy niebawem. I choć towarzyszy mi zmęczenie wielkie i swoisty przesyt, to mam wrażenie gdzieś tam głęboko, że to jest właśnie TO!

austriackie myślenie

Tak siedziałam któregoś wieczora z herbatą, przeglądałam zdjęcia z naszych wiedeńskich podróży, wspominałam to i owo… i doszłam do wniosku, że to jest miasto w którym moglibyśmy mieszkać. Musiałabym oczywiście język ogarnąć… bo pomimo mojej 8-letniej nauki niemieckiego, rozumiem haniebnie mało. Co jest TAM, czego nie ma TU?

mea culpa

Kiedy rodzi się dziecko, nieważne czy pierwsze, drugie, piąte czy siódme, nie myśli się o tym, że coś z nim może być „nie tak”. Oczywiście, wyjątkiem są dzieci, u których w okresie płodowym zdiagnozowano różne nieprawidłowości. U Stasia wszystko rozwijało się dobrze… Nawet przezierność karkowa była super extra (u Ignasia […]

zamknąć rozdział

Chyba przyszedł czas, by się…pożegnać. Ze wspomnieniami. Wyciągnąć wnioski.

kartka na lodówce

Dziś są Ignasia imieniny. Zanim wyjechaliśmy w podróż do Wiednia, już tęskniłam za Ignacym. Takie to mamowe serce: jeszcze nie wyszło a już tęskni, a jak zostaje to czasem… chciałoby uciec choć na chwilę.Zostawiłam na lodówce Ignasiowi malutką kartkę…

zacząć raz jeszcze

No dobrze – nieco ochłonęłam po tym masakrycznym w wiedzę tygodniu. Emocje moje osiadają, głowa podejmuje pracę logiczną. Wszystko składa się w całość. Po co mi w życiu była moja wiedza biologiczna potrzebna? No nie tylko po to by mamę – nauczycielkę biologii zadowolić i dogonić. Dziś już wiem, że […]

Stasiek postępowy

Stasiek przewyższa prędkością zdobywanych umiejętności swego brata w tym wieku onegdaj. Rozwojem też przewyższa. Ignacy był chyba jednak bardziej…przewidywalny? I nie „skakał” kilku susów z takim rozmachem. W tym tygodniu Stasiek pobił chyba wszelkie rekordy…

znajomości

Jak to bywa w różnych ośrodkach zdrowia, w których dzieli się wspólne…dolegliwości, tak i w miejscowości Y zawiązały się znajomości. Trzeba dzielić się niedolą. W ten oto sposób powstało towarzystwo babskie: ja i Kasie-sztuki dwie.

ludzkie spojrzenie

Po ostatnich gipsowych niespodziankach, wujek Romek zabrał się za „naprawianie” Stasia stopy, tłumacząc nam wnikliwie o co chodzi z fizjoterapią takiej stopy i dlaczego dla tak małego dziecka wszelkie unieruchomienie jest niewskazane. To było pierwsze zderzenie z innym podejściem. Bardziej ludzkim. I całościowym, co było mi bliższe.