„nie ma konieczności”

Dziś mieliśmy wizytę kontrolną… Kontrolną? Raczej bym powiedziała, że „short”.
Wszystko szybko i nerwowo i znów jesteśmy „źli” rodzice.
Dziś już wiem i mam pewność…

…że jednak trzeba zmienić lekarza. I myślę, że Paweł się już przekonał. DOBITNIE.
KONIEC. Bo to są jakieś żarty…

Wizyt trwała 10 min, podczas których dostaliśmy opierdziel, że dziecko nie nosi szyny 24/24 h.
Nie nosił tej szyny bo się nie dało Stasia zatrzymać (o tym jest tu: tele-rada)
Już sam fakt, że przez telefon Lekarz mówi mi, że nas kojarzy, po czym na wizycie pyta trzy razy o imię dziecka i stwierdza: „a to Pani dzwoniła do mnie”, skutecznie mnie odpycha. I napawa lękiem o jego podejście, bo jakie ono jest to chyba widzi już każdy.

Zdenerwowałam się oskarżeniem nas, Rodziców, o szkodzenie dziecku, bo nie ma szyny!
Ma!
Na noc.
W dzień się nie da!

Wściekła i okiełznana zapytałam o powtórną tenotomię:
– Czyli nie widzi Pan potrzeby wykonania powtórnej tenotomii?
– Nie. Nie ma takiej konieczności. Buty, buty i szyna 24/24h i kontola za 6-8 tygodni!

WTF?
Po 1.
Dziecko już nosi szynę prawie 10 tygodni. Dodatkowe 6-8 tygodni szyny to już jest za dużo. Ponseti mówi o pierwszych 3 miesiącach 23/24 h, potem na noc i na drzemki i 16 h/doba.
Po 2.
Dziecko wstaje nam źle. Źle stawia stopę, podwija, nie może jej obciążyć, bo nie ma zgięcia grzbietowego i stopa ucieka do wnętrza.
Po 3.
Zwalanie winy na rodziców to jest najlepsza rzecz aniżeli przyznanie się do porażki i złego doradzenia.
Zrzucenie odpowiedzialności.
Po 4. 
Szkoda mi czasu. Po prostu.

Buty i szyna nie załatwią NICZEGO!!! Niczego.
One nie są po to, by leczyć ale by…zapobiegać i utrwalać poprawne ułożenie. U nas go nie ma!!! Więc co ma korygować ta szyna?
Oczywiście nie omieszkałam o to zapytać:
– Ale skoro nie ma pełnej korekcji, to po co jest ta szyna właściwie?
– A czy Pani wie co to jest staw podskokowy?
Udałam totalną jełopę, która nie wie zupełnie nic, czekając aż mi lekarz powie…
– Nie wiem. Ale liczę na to, że zaraz się dowiem?
Nie dowiedziałam się-rzecz jasna-bo i po co?
Dobrze, że WIEM co to jest i gdzie to jest i do czego służy.
– Szyna ma zabezpieczać staw by kości nie obróciły się znów.

Heloł!!!!! Ale one cały czas są takie same. Mam wrażenie, że wystarczy naprawdę niewiele by tę stopę wyprostować. Że czegoś tu zabrakło. Stopka nam leci do środka. Po 10 tygodniach stosowania szyny nie widzę ŻADNEJ poprawy: ani w wyprostowaniu stopy ani w rozciągnięciu ścięgna Achillesa.
Rozciągając Stasia stopę podczas zabawy, odnoszę wrażenie, że jak bym mocniej wcisnęła kość od zewnętrznej strony, przy kostce, to by się wszystko przesunęło…

Jestem zła. Zła to mało powiedziane.
Chyba po prostu wiem ZA DUŻO.
Za dużo błędów widzę.
I nikt nie będzie na mnie wrzucał, że buty i szyna załatwią wszystko…
Bo nie załatwią.
Dziś to wiem.

KONIEC.