skąd pomysł konsultacji u Dr.Radlera?

O Dr. Radlerze pierwszy raz czytałam na stronie ponseti.info. jednak jakoś nie przykładałam się do informacji tam zawartych, uderzyło mnie wtedy coś zupełnie innego: nie ma wśród „akredytowanych” żadnego Polaka. Nawet „poznańskiego cudu”. Pierwszy raz jednak na poważnie pomyślałam o innej drodze po rozmowie z I. (świadomie nie podaję imienia). Było […]

Oooo jaaa!!!

„O jaaaaaaaa!!!!” chciałoby się krzyczeć. Jaki efekt? I to po jednym gipsie… A co będzie dalej? Zapowiada się zatem bardzo…ekscytująco.

wiedeński gips nr.1

Pierwszy gips na nodze Stasia. Znów to coś „innego” dla niego. I ciekawego. Zakładanie gipsu to wyczyn. Już wszyscy o tym wiemy… Następnym razem trzeba ogarnąć wszelkie bajki i wgrać je w telefon… Gips zakłada Dr.Radler ale pomagają mu 2-3 dodatkowe osoby…

„very pretty foot.Clubfoot.”

Konsultację u Dr.Radlera mieliśmy wyznaczoną na 15:30 w Döbling-„dzielnicy” Wiednia. Co robić do tego czasu? Zwiedzać! Komu w drogę, temu…

odsiecz wiedeńska

Ranek przywitał mnie słońcem i rosą w borówkowych krzakach. No i mleczusiającym Stanisławem, któremu oczy tańczyły zaspane dookoła własnej osi. 4:30. Czas wstawać. W prawdzie ruszamy koło 7:00, ale lepiej by było gdyby Staś wtedy przysnął. Staś otworzył swoje niebieskie i zaspane gały, od razu wszystkim oznajmiając że się obudził. […]

kartka na lodówce

Dziś są Ignasia imieniny. Zanim wyjechaliśmy w podróż do Wiednia, już tęskniłam za Ignacym. Takie to mamowe serce: jeszcze nie wyszło a już tęskni, a jak zostaje to czasem… chciałoby uciec choć na chwilę.Zostawiłam na lodówce Ignasiowi malutką kartkę…

w blokach startowych

Jutro ruszamy do Wiednia. Zaczynamy od początku. Czekamy w blokach startowych na strzał. I chcemy wygrać! Wygrać Stasia stopę i Stasia chodzenie. Mnóstwo pytań kotłuje się w naszych głowach. W mojej. Wątpliwości. Potrzeby usłyszenia odpowiedzi na pytania o wiedzę, której w Polsce nie ma. Którą zdobyłam czytając w języku, którego […]

stopa nieskorygowana

Powoli żyjemy wyjazdem. Emocje nas trzęsą. Staś nie nosi butków i szyny od 15.07.2016. Zdjęłam (na własną rękę) Chociaż mogę się wyspać. Możemy. My. Wszyscy. Stopa jest ładna, ale też ładnie nam skręca…

jasność nad jasnościami i wszystko jasność

A zatem mamy jasność!!! Jedziemy do Wiednia na konsultację do Dr.Radlera. Niestety, po wstępnym mailu i całej naszej historii okazało się, że warto się „pokazać”. Juuuhuuuu!!! Jest nadzieja i jest siła. Staśku nasz, teraz już musi być lepiej… (zdjęcie w nagłówku od Wujek Google)

zacząć raz jeszcze

No dobrze – nieco ochłonęłam po tym masakrycznym w wiedzę tygodniu. Emocje moje osiadają, głowa podejmuje pracę logiczną. Wszystko składa się w całość. Po co mi w życiu była moja wiedza biologiczna potrzebna? No nie tylko po to by mamę – nauczycielkę biologii zadowolić i dogonić. Dziś już wiem, że […]

TupTupTadzia

Kasia postanowiła pisać o Tadziku. A ja? Ja pisałam do szuflady, myśląc, że to „tylko takie moje”. Taki rodzaj uwolnienia od ciężaru. Od niesienia problemu samemu. Ale coś we mnie pękło dziś.

na własną rękę

Dziś odwiedziliśmy Florków. Z potrzeby. I ciekawości jak Tadzika stopki. I by wypytać Kasię o wszystko i by nagadała Panu Mężowi memu i „dobiła targu”. W międzyczasie, pisząc o szynach derotacyjnych, odkryłam, że Staśka szyna jest…dużo za duża. A co za tym idzie?

no i się przelało…

Stopa. Śni mi się po nocach. Od niemalże 9 miesięcy. Taka trzecia ciąża. A w mamowym sercu rozwija się myśl. Nabiera kształtu, dojrzewa, analizuje, czuje…Dziś mi się już…odbiło.

„nie ma konieczności”

Dziś mieliśmy wizytę kontrolną… Kontrolną? Raczej bym powiedziała, że „short”. Wszystko szybko i nerwowo i znów jesteśmy „źli” rodzice. Dziś już wiem i mam pewność…

szyna…tygodnie następne

Jutro wizyta. Ciekawe. Postęp w leczeniu? Jak dla mnie żaden. No chciałabym go zobaczyć, ale nie widzę. Za to jest męczarnia-ciąg dalszy. I noce pozarywane.