po wiedeńskim gipsie nr.3

Zdjęty trzeci gips.Stopa? Very pretty clubfoot.

Zauważyliśmy z Pawłem, że w „stanie luźnym”, czyli jak Staś nic nie robi: nie kręci się, nie macha stopami, to stopa uzewnętrznia się 😉

U zdrowych dzieci, stopy (gdy dziecko siedzi) kierują się na zewnątrz, u Stasia jedna kierowała się na zewnątrz (lewa), druga do środka (prawa), bo nie została w niej dokonana korekcja do końca. Dziś obie stopy skierowały się…na zewnątrz. Sukces!

Stopą można prawie kręcić i nie sprawia problemu odciągnięcie jej-teraz można to zrobić jednym palcem!

 

W szpitalu zmiana warty: inny Pan technik zdjął gips, inne pielęgniarki. Nie było ulubionej Stasia cioci. Ale… wszystkie miłe i pomocne. Tu bez zmian.

Dziś szybciutko przyszedł Dr.Radler. I zakładanie gipsu też poszło niemalże bezproblemowo. I wesoło. Do tego stopnia, że zaczął żartować, że chyba zatrudni „tę Frau do uspokajania dzieci”.
Zauważyliśmy, że mimo wszystko Dr. Radler pracuje z jednym tylko technikiem-gipsiarzem. Od dawna. Nawet jeśli w ambulatorium jest trzech innych, to na gipsowanie przychodzi tylko TEN jeden.

Czwarty gips.

Dr.Radler chce założyć jeszcze jeden. Stwierdził że tak będzie najlepiej jednak przed tenotomią. Tym razem mamy przyjechać we czwartek (1.09.)na zmianę gipsu i tydzień po będzie tenotomia (8.09).

Trochę mi smutno,ALE… jeśli to ma pomóc Stasiowi, to wolę ten jeszcze jeden gips niż potem…komplikacje, operacje, rekonstrukcje, płacze, rehabilitacje, nerwy i żale.