czerwona kartka

Standardowo rano zmiana gipsów. Od kiedyśniej historii z nieobecnością Lekarza, przyjęłam zasadę że „póki go nie zobaczę, to do gipsowni nie idę”. Dziś byliśmy przed 9:00. Numerek-rejestracja-karta-koniec korytarza. Przez tłum przebiłam się do pokoju „karmiącego”. Siedziała tam dziewczyna z synkiem i… szumisiem. 

kula u nogi

Pierwsza wizyta w miejscowości Y po powrocie do leczenia metodą Ponsetiego. I na „dzień dobry” łbem o ścianę. Jak ja uwielbiam tych naszych medyków. I straszenie rodziców też. No bo przecież jak człowiek zastraszony to i pokorniejszy i grzeczniejszy. Najgorszy pacjent to ten uświadomiony. A my chyba do takich należymy. A bynajmniej się staramy…

rozmyślanie

Coraz częściej myślimy o tym, by wrócić do podwarszawskiego leczenia. Najwyżej lekarz nas wyrzuci. Trudno. Od dłuższego czasu ciężko jest ze Stasiem ćwiczyć, a szczególnie trudno rozciągnąć ścięgno Achillesa. Ruchliwość i wierciołowatość Młodego też mnie zaskakuje. W tym wypadku zdejmowanie i zakładanie tej szyny wujka Romka jest przygodą: nigdy nie wiesz na co trafisz.

co i róż

Dziś dzień jest taki, że odechciewa się wszystkiego już. Rzeczywistość Matki Polki. Od samego rana jakiś…rozgardiasz. Ignaca przebierałam 4 razy. I mokro i…treściwie. Jednak też i sukces. Nocnikowe kluski dwie. Stasiek usypiał na raty. Dziś jest dzień z cyklu: „Noś mnie tylko.” Budził go jak nie Ignacy, który co chwila paplał, to wiertarka udarowa… Na […]

ludzkie spojrzenie

Po ostatnich gipsowych niespodziankach, wujek Romek zabrał się za „naprawianie” Stasia stopy, tłumacząc nam wnikliwie o co chodzi z fizjoterapią takiej stopy i dlaczego dla tak małego dziecka wszelkie unieruchomienie jest niewskazane. To było pierwsze zderzenie z innym podejściem. Bardziej ludzkim. I całościowym, co było mi bliższe. 

gips numer 2

Po pierwszym gipsie założonym w ubiegłym tygodniu widać poprawę, choć cała noga jest… dziwnie wygięta. Mieliśmy mało czasu między gipsami na to, by spokojnie o nią zadbać. Wszystko szybko dziś się działo. Na całe szczęście skóra, paznokcie są w dobrym stanie po zdjęciu opatrunku.

ład i porządek…

Dotarliśmy dziś do miejscowości Y. Wyprawa poranna nawet przebiegła bezproblemowo-Staś śpiochał całą drogę. Longet zsunął się Staśkowi dwa dni wcześniej. Wizytę mieliśmy „umówioną” na godzinę 9:00. Zadowoleni zatem nie bardzo kwapiliśmy się do szybkiego wyjścia z domu, no bo jeśli jesteśmy wbici na 9:00 to znaczy, że jesteśmy…