mea culpa

Kiedy rodzi się dziecko, nieważne czy pierwsze, drugie, piąte czy siódme, nie myśli się o tym, że coś z nim może być „nie tak”. Oczywiście, wyjątkiem są dzieci, u których w okresie płodowym zdiagnozowano różne nieprawidłowości.
U Stasia wszystko rozwijało się dobrze…
Nawet przezierność karkowa była super extra (u Ignasia wyszła bardzo zawyżona,co sugerowałoby szereg chorób genetycznych, w tym Trisomię 21, czyli zespół Downa). Nic nie mówiło, że będzie coś „nie tak”. W prawdzie stopom aż tak się nie przyglądano… Czytaj dalej „mea culpa”

po wiedeńskim gipsie nr.3

Zdjęty trzeci gips.Stopa? Very pretty clubfoot.

Zauważyliśmy z Pawłem, że w „stanie luźnym”, czyli jak Staś nic nie robi: nie kręci się, nie macha stopami, to stopa uzewnętrznia się 😉

U zdrowych dzieci, stopy (gdy dziecko siedzi) kierują się na zewnątrz, u Stasia jedna kierowała się na zewnątrz (lewa), druga do środka (prawa), bo nie została w niej dokonana korekcja do końca. Dziś obie stopy skierowały się…na zewnątrz. Sukces!

Czytaj dalej „po wiedeńskim gipsie nr.3”

„taka krzywa stopa”

Uf. Po szybkim porodzie i pierwszych chwilach ze Stanisławem, szczęśliwie dotarliśmy na Odział Położniczy. No i się zaczęło. Nie, nie Staś. Staś był bardzo…śpiewający. Spał i przez sen śpiewał.
Ubrany w pajaca i niebieską czapę, zawinięty w rożek, wyglądał jak dwumiesięczne dziecko. Spał sobie elegancko w mydelniczce.
Na sali byliśmy sami. My i Staś. Odpoczywaliśmy.
Śmieszny ten Staś. Taki inny. Inny niż Ignacy. Do kogo on podobny? Do Pawła!
I taka krzywa stopa. Czytaj dalej „„taka krzywa stopa””