myślenie

mea culpa

Kiedy rodzi się dziecko, nieważne czy pierwsze, drugie, piąte czy siódme, nie myśli się o tym, że coś z nim może być "nie tak". Oczywiście, wyjątkiem są dzieci, u których w okresie płodowym zdiagnozowano różne nieprawidłowości. U Stasia wszystko rozwijało się dobrze... Nawet przezierność karkowa była super extra (u Ignasia wyszła bardzo zawyżona,co sugerowałoby szereg chorób genetycznych, w tym Trisomię 21, czyli zespół Downa). Nic nie mówiło, że będzie coś "nie tak". W prawdzie stopom aż tak się nie przyglądano... (więcej…)

Z mama Stasia, przed
stopa

na własną rękę

Dziś odwiedziliśmy Florków. Z potrzeby. I ciekawości jak Tadzika stopki. I by wypytać Kasię o wszystko i by nagadała Panu Mężowi memu i "dobiła targu". W międzyczasie, pisząc o szynach derotacyjnych, odkryłam, że Staśka szyna jest...dużo za duża. A co za tym idzie? (więcej…)

Z mama Stasia, przed
stopa

winda czy schody?

Dziś byliśmy na konsultacji u ortopedy. To już trzeci. Dziś już wiemy, że musimy rozstać się z wujkiem Romkiem na jakiś czas. To będzie trudne, bo wujek jest specyficzny. Ale trzeba iść którąś drogą. Jedną. (więcej…)

Z mama Stasia, przed
stopa

„taka krzywa stopa”

Uf. Po szybkim porodzie i pierwszych chwilach ze Stanisławem, szczęśliwie dotarliśmy na Odział Położniczy. No i się zaczęło. Nie, nie Staś. Staś był bardzo…śpiewający. Spał i przez sen śpiewał. Ubrany w pajaca i niebieską czapę, zawinięty w rożek, wyglądał jak dwumiesięczne dziecko. Spał sobie elegancko w mydelniczce. Na sali byliśmy sami. My i Staś. Odpoczywaliśmy. Śmieszny ten Staś. Taki inny. Inny niż Ignacy. Do kogo on podobny? Do Pawła! I taka krzywa stopa. (więcej…)

Z mama Stasia, przed