na haju

Będzie dziś baaaaaardzo długo. Kto dotrze do końca, ten naprawdę dzielny 🙂 I oto nadeszła wiekopomna chwila: dzień tenotomii. Ale zanim to…to była chwila obawy.

Ignaców dwóch

Ostrzegam: post będzie długi. Jest napisany w ramach wielkiego polskiego projektu, który nazwałabym: „zasmakuj w wiedzy”. Będzie on wcielony w dużą stronę internetową dla rodziców „clubfoot’ów”. Jakoś to imię: IGNACY prześladuje mnie skutecznie od pierwszego roku postulatu zakonnego…

po 4. gipsie

nie tniemy?

Noooo, efekt zaskoczył nas… bardzo. Ostatnio noga w gipsie tkwiła 1,5 tygodnia. Nieco dłużej. Byliśmy bardzo ciekawi JAK ona będzie wyglądać teraz? Zawsze zżera nas ciekawość. Widok nas… POWALIŁ.

mea culpa

Kiedy rodzi się dziecko, nieważne czy pierwsze, drugie, piąte czy siódme, nie myśli się o tym, że coś z nim może być „nie tak”. Oczywiście, wyjątkiem są dzieci, u których w okresie płodowym zdiagnozowano różne nieprawidłowości. U Stasia wszystko rozwijało się dobrze… Nawet przezierność karkowa była super extra (u Ignasia […]

po wiedeńskim gipsie nr.3

Zdjęty trzeci gips.Stopa? Very pretty clubfoot. Zauważyliśmy z Pawłem, że w „stanie luźnym”, czyli jak Staś nic nie robi: nie kręci się, nie macha stopami, to stopa uzewnętrznia się 😉 U zdrowych dzieci, stopy (gdy dziecko siedzi) kierują się na zewnątrz, u Stasia jedna kierowała się na zewnątrz (lewa), druga […]

kuśtyka

Stasiek jest…wszędzie niemalże. Jest bardziej mobilny niż Huawei P8 z Lewandowskim na czele. Wystarczy chwila, oka mgnienie, by przemieścił się spod stołu do zabawek Starszego Brata. I do tego jest ciekawy wszystkiego. „Ale jak on w tym gipsie się rusza?”-zapewne nie jeden zapyta. Ano…

zamknąć rozdział

Chyba przyszedł czas, by się…pożegnać. Ze wspomnieniami. Wyciągnąć wnioski.

taka…stopa

Różnica w stopie jest…widoczna gołym okiem. Stopę spokojnie da się odciągnąć na zewnątrz. Jest miękka. Myślę, że za tydzień będzie można nią kręcić dookoła 🙂 Pojawiło się też charakterystyczne wgłębienie przy zewnętrznej kostce (jak w zdrowej stopie). Niesamowite!

zacząć raz jeszcze

No dobrze – nieco ochłonęłam po tym masakrycznym w wiedzę tygodniu. Emocje moje osiadają, głowa podejmuje pracę logiczną. Wszystko składa się w całość. Po co mi w życiu była moja wiedza biologiczna potrzebna? No nie tylko po to by mamę – nauczycielkę biologii zadowolić i dogonić. Dziś już wiem, że […]

na własną rękę

Dziś odwiedziliśmy Florków. Z potrzeby. I ciekawości jak Tadzika stopki. I by wypytać Kasię o wszystko i by nagadała Panu Mężowi memu i „dobiła targu”. W międzyczasie, pisząc o szynach derotacyjnych, odkryłam, że Staśka szyna jest…dużo za duża. A co za tym idzie?

no i się przelało…

Stopa. Śni mi się po nocach. Od niemalże 9 miesięcy. Taka trzecia ciąża. A w mamowym sercu rozwija się myśl. Nabiera kształtu, dojrzewa, analizuje, czuje…Dziś mi się już…odbiło.

„nie ma konieczności”

Dziś mieliśmy wizytę kontrolną… Kontrolną? Raczej bym powiedziała, że „short”. Wszystko szybko i nerwowo i znów jesteśmy „źli” rodzice. Dziś już wiem i mam pewność…

szyna…tygodnie następne

Jutro wizyta. Ciekawe. Postęp w leczeniu? Jak dla mnie żaden. No chciałabym go zobaczyć, ale nie widzę. Za to jest męczarnia-ciąg dalszy. I noce pozarywane.

krótkie cięcie

Wczoraj rano dotarliśmy do miejscowości Y strwożeni samym faktem dzisiejszych działań. Wszystko się we mnie telepało. Miałam autostradę pędzących myśli w głowie. Najpierw trzeba zdjąć gips, który został założony w ubiegłą środę, jako siódmy już gipsior. Do dzieła zatem.

kula u nogi

Pierwsza wizyta w miejscowości Y po powrocie do leczenia metodą Ponsetiego. I na „dzień dobry” łbem o ścianę. Jak ja uwielbiam tych naszych medyków. I straszenie rodziców też. No bo przecież jak człowiek zastraszony to i pokorniejszy i grzeczniejszy. Najgorszy pacjent to ten uświadomiony. A my chyba do takich należymy. A […]