Wszystko na raz

Od ponad roku na blogu była cisza. Ostatnio nieco pozamiatałam i blog zmienił szatę graficzną. Jak widać. Jednak to nie jest koniec zmian.

A co przez ten rok?
A dużo.

ZAKOŃCZENIA I ZMIANY

Z działalnością clubfootową idę sama. Na własne życzenie.
Można by rzec: „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.
Inicjatywa Clubfoot Polska zakończyła swoją działalność.
Była to inicjatywa zapoczątkowana przeze mnie i w części przez Kasię, z którą moje drogi się rozeszły. I powodem tego byłam ja. Celowo nie będę kasować postów o tym, jak powstawało Clubfoot Polska (troszeczkę się tym dzieliłam na blogu), bo stanowi to jakąś część mojego życia. Poza tym nie o to chodzi by na siłę kasować wszelkie ślady współpracy – taka niedojrzałość nieco, nie?
Do tworzenia inicjatywy swego czasu zostało zaproszonych parę osób, co nie oznacza, że stanowią oni podwalinę tej inicjatywy. Są ogniwem. Niektórzy byli „głosem z boku”, inni byli bardziej zaangażowani, szczególnie w pomoc rodzicom. Każdemu z nich dziękuję za to, co robił i czego nie robił. 
W związku z zamieszaniem wokół Clubfoot Polska, zdecydowałam o zamknięciu tej inicjatywy ze względu na szacunek do tych, którzy mieli tam jakiś swój wkład. Uznałam, że to jest uczciwe względem nich, mimo że 3/4 pracy na rzecz Clubfoot Polska należy do mnie. Nikt tej inicjatywy też nie przejął, choć mógł… 
„Pewne drzwi trzeba zamknąć. Nie ze względu na dumę czy złość. Po prostu już prowadzą donikąd.”
Nie należę do grupy rodziców na Fb, o której kiedyś pisałam w jednym z postów. Zostałam z niej usunięta. Nie odpowiadam więc za jej poziom już, przekazywaną wiedzę, udzielane rady i inne rzeczy związane z leczeniem dzieci z wrodzoną stopą końsko-szpotawą. Nie jest to już moja sprawa. Prośby o usunięcie moich opracowań, postów i grafik, ponieważ są moje i ponieważ nie ma już inicjatywy Clubfoot Polska, kończą się póki co niepowodzeniem. Będę prosić do skutku.

„ZRÓB TO JESZCZE RAZ”

To są słowa mojego męża, który w pewnym momencie naszego życia wykazał się dużą rozwagą i dystansem.
To on stoi za postawą: „po prostu rób swoje dalej”.
Po wielu burzliwych wieczorach spędzonych na analizowaniu zebranej dotychczas wiedzy i doświadczenia na polu clubfoot, powstała nowa inicjatywa – CLUBFOOT SUPPORT POLAND, która ma założenia podobne do poprzedniej, ale jest chyba nieco bardziej przemyślana. Dojrzalsza. I ukierunkowana.
Dawna strona www.clubfoot.pl przechodzi totalny lifting. Każdy artykuł jest pisany przeze mnie od nowa (dosłownie), co z kolei zakłada ponowne wdrożenie się w tematy i przeoranie ich jeszcze raz, bo pisać o czymś można tylko wtedy, gdy się wie, o co chodzi. Wtedy jest to zrozumiałe. Szukanie, szperanie, rysowanie, analizowanie, poprawianie, ustawianie i masa innych czynności zajmuje część mojego życia. I fajnie. 
Szybko nauczyłam się szanować swoją pracę. I podpisywać się „ja” zamiast „my” wtedy, gdy robię coś ja i tylko ja…
W związku z nową stroną (która „się robi”) powstała grupa dla rodziców. Taka sama grupa powinna powstać, gdy w świat ruszała strona clubfoot… Niestety, nie powstała. W skład poprzedniej inicjatywy weszła grupa, która po prostu funkcjonowała w sieci.
Teraz zdecydowałam, że chcę zrobić wiele rzeczy inaczej.
Stąd grupa, a w niej dużo fajnych rzeczy.
ZAPRASZAM. 

TAJEMNICA SZPOTAWEJ PIĘTY

W kwestii Staśka, ostatnia wizyta w Wiedniu (wrzesień 2018) potwierdziła moje wielomiesięczne obserwacje. 
Od września 2017 do września 2018 Wiedeń odwiedziliśmy 3 razy. 
Za każdym razem wszystko było ok, biorąc pod uwagę oczywiście Staśka przypadłość, a raczej…pozostałość. 
Poświęcę temu osobny post niebawem, bo wymaga on szerszego omówienia. 
Generalnie: odkąd pamiętam, moją uwagę zwracała szpotawa pięta Stacha i ona była już zanim trafiliśmy do Wiednia. Można rzec – pojechaliśmy z nią. 
Jeszcze parę dni temu przejrzałam wszystkie zdjęcia (sporo ich jest) i z Panem Mężem doszliśmy do wniosku, że taka szpotawa pięta pojawiła się już w Otwocku, ale była mniej widoczna niż teraz, bo Stasiek był mniejszy i bardziej puciołowaty, a teraz to już jest z niego prawie 3-letnie chłopisko, chude jak szczypiorek na wiosnę. Przez wakacje dodatkowo urósł nie dość że wzdłuż, to stopy mu urosły też. I po prostu uwidoczniło się to bardziej. W zestawieniu z zdecydowanie szczupleją łydką, daje to efekt, który mogłabym nazwać „NAWRÓT”, gdyby nie fakt, że stopa jest w pełni elastyczna, miękka, ma dobre zgięcie grzbietowe i patrząc na chłód clubfoota z przodu, nikt by nie powiedział, że coś nie tak. Patrząc jednak od tyłu: widać to. 
Teorii na ten temat były dwie jak do tej pory. Doszła ostatnio trzecia sprawiając swoją logiką łomot mojej głowie. Niestety, nie szło tej teorii „zrzucić” z barków, bo jest ona logiczna, a jej potwierdzenie znajdziemy częściowo w RTG, które musimy zrobić. Ot i co.
Na dodatek Wujek stwierdził, że Stasiek nabył nieco niestabilności w kolanie, ale dzieci z szyną tak mają i po jej odstawieniu to mija. I to go bardzo aż tak nie martwi. W ramach pomocy Stachowi i nieco odciążenia kolana (chociaż na jakiś czas), Wujek sugeruje but ADM. 
I am not so excited… I pomyślimy nad tym. 

CZAS, CZAS, CZAS…

Czas to jest ta materia, która mnie goni, a ja ją i nie możemy się złapać. To dlatego łapię czasowe zające. 
Większość czasu zajmują mi poprawki strony, bo tu jest dużo „byków”. Dobrze mi się pracuje. Przy okazji powstało wiele fajnych rzeczy „obok” i wiele ciekawych postów, które można znaleźć w grupie CLUBFOOT SUPPORT. 
Konieczność powrotu „do źródeł” i przeorania pola raz jeszcze znacznie odświeżyły horyzonty pod zasiew poprawnych treści dotyczących stopy ludziej, w szczególności zaś dziecięcej. Z jednej strony jest to rozwijające, ale z drugiej… widzę jak bardzo my z tą wiedzą jesteśmy w czarnej d*** – gdzie nie spojrzeć, tam jest przepaść. To przytłacza. No ale sobie myślę: „kropla drąży skałę” i idę dalej. 
Wierzę, że dojdę…