Pałąk, czyli gips numer cztery
Tydzień temu nie napisałam. Tak się złożyło, że pokonał nas pęd. Nie mam też zdjęć stopy po zdjęciu gipsu i nie mam zdjęcia obecnego gipsu. Sam lekarz jest małomówny i ciężko z nim rozmawiać…
Barbara i stopy
Nie ma to jak sprawnie działający… mąż i jego zdolności szperacze. Wyszperał i zamówił książkę. Po polsku. No o czym? No jasne! O stopach.
Czerwona kartka, czyli gips numer dwa
9 marca. Moje urodziny. Standardowo rano zmiana gipsów. Od dawnej historii z nieobecnością lekarza, przyjęłam zasadę że „póki go nie zobaczę, to do gipsowni nie idę”. I najpierw czekam jak modliszka.
Kula u nogi, czyli znowu gips numer jeden
Pierwsza wizyta w miejscowości O. po powrocie do leczenia „metodą Ponsetiego”. I na „dzień dobry” łbem o ścianę. Jak ja uwielbiam tych naszych medyków. I straszenie rodziców też.