Czerwona kartka, czyli gips numer dwa
9 marca. Moje urodziny. Standardowo rano zmiana gipsów. Od dawnej historii z nieobecnością lekarza, przyjęłam zasadę że „póki go nie zobaczę, to do gipsowni nie idę”. I najpierw czekam jak modliszka.
Kula u nogi, czyli znowu gips numer jeden
Pierwsza wizyta w miejscowości O. po powrocie do leczenia „metodą Ponsetiego”. I na „dzień dobry” łbem o ścianę. Jak ja uwielbiam tych naszych medyków. I straszenie rodziców też.
Winda czy schody?
Dziś byliśmy na konsultacji u ortopedy. To już trzeci. Dziś już wiemy, że musimy rozstać się z wujkiem Romkiem na jakiś czas. To będzie trudne, bo wujek jest specyficzny. Ale trzeba iść którąś drogą. Jedną.
Rozmyślanie
Coraz częściej myślimy o tym, by wrócić do podwarszawskiego leczenia. Najwyżej lekarz nas wyrzuci. Trudno. Od dłuższego czasu ciężko jest ze Stasiem ćwiczyć…
Co i róż
Dziś dzień jest taki, że odechciewa się wszystkiego już. Rzeczywistość Matki Polki. Od samego rana jakiś…rozgardiasz i chaos.
Efekt „wow”
Ćwiczymy ze Stasiem od dwóch tygodni codziennie po 6 razy dziennie. Odwijanie, zawijanie, odwijanie, zawijanie… Wszędzie turlają się bandaże. Mumię można skonstruować.
Ludzkie spojrzenie. Holistyczne.
Po ostatnich gipsowych niespodziankach, wujek Romek zabrał się za „naprawianie” Stasia stopy, tłumacząc nam wnikliwie o co chodzi z fizjoterapią takiej stopy i dlaczego dla tak małego dziecka wszelkie unieruchomienie jest niewskazane.
To żart jakiś?
Jak co tydzień (prawie), dotarliśmy do szpitala w O. Rejestracja. Karta. Gipsownia. Idąc do gipsowni, minęliśmy doktora. I jak się okazało to był pierwszy i ostatni raz, gdy go we środę widzieliśmy…
Gips numer dwa
Mieliśmy mało czasu między gipsami na to, by spokojnie o nią zadbać. Wszystko szybko dziś się działo. Po pierwszym gipsie założonym w ubiegłym tygodniu widać poprawę, choć cała noga jest dziwnie wygięta…
Gips numer jeden
Dotarliśmy dziś do miejscowości O. Wyprawa poranna przebiegła bezproblemowo. Staś śpł acałą drogę. Longeta zsunęła się Staśkowi dwa dni wcześniej, jeszcze w szpitalu. Wizytę mieliśmy „umówioną” na godzinę 9:00. Zadowoleni, nie bardzo kwapiliśmy się do szybkiego wyjścia z domu. Ale powinniśmy…
CRP
Rano, po obchodzie neonatologicznym, poinformowano mnie, że wyniki badania CRP z nocy mają tendencję spadkową. A to oznacza, że jest szansa i nadzieja, że wyjdziemy do domu.
Spadł mi but!
Ilość informacji sprzecznych rozzłościła i mnie i Martę. I Pawła. Kolega Stasia, Władzio, miał żółtaczkę. Leżał w kaftanie i się grzał. My mieliśmy wyjść do domu…