a poza leczeniem...,  leczenie/ Polska

Co i róż

Dziś dzień jest taki, że odechciewa się wszystkiego już. Rzeczywistość Matki Polki. Od samego rana jakiś…rozgardiasz i chaos.

Ignaca przebierałam 4 razy. I mokro i…treściwie. Jednak też i sukces. Nocnikowe kluski dwie. Stasiek usypiał na raty. Dziś jest dzień z cyklu: „noś mnie tylko”. Budził go jak nie Ignacy, który co chwila paplał, to wiertarka udarowa… Na razie śpi. Oby jak najdłużej. Przez takie dni jak dziś doznaję frustracji: mam wrażenie że wszystko spada mi na głowę i że nic się nie da, nic nie zrobię, że tylko jest pod górkę.

ciiiiii

Staśka stopa? Widać postępy. Naprawdę duże. Ale o tym napiszę za jakiś czas, bo muszę mieć chwilę dłuższą niż… czas na dopicie herbaty ze śniadania. A tymczasem podelektuję się snem Młodego, zanim Starszy wpadnie na pomysł, by bawić się w strażaka i biegać po domu, wołając „iju, iju!!!”. Błoga cisza. Śpij.

Staś śpi...

Rzetelność, precyzja, umiejętność łączenia faktów i konsekwencja są bardzo mocnymi stronami mamy Stasia. Może dlatego od wielu lat niestrudzenie przekazuje wiedzę o stopie końsko-szpotawej i metodzie Ponsetiego rodzicom, a przez rodziców – innym? Odpowiada za merytoryczne i graficzne treści strony Fundacji Ponsetiego oraz grupy dla rodziców na Facebooku. Jest pionierką we wprowadzaniu innowacyjnych rozwiązań ortopedycznych dla dzieci z wadami stóp.