leczenie/ Polska,  relacje

Czerwona kartka, czyli gips numer dwa

9 marca. Moje urodziny. Standardowo rano zmiana gipsów. Od dawnej historii z nieobecnością lekarza, przyjęłam zasadę że „póki go nie zobaczę, to do gipsowni nie idę”. I najpierw czekam jak modliszka.

Ci źli rodzice…

Dziś byliśmy w O. przed 9:00. Numerek – rejestracja – karta – koniec korytarza. Przez tłum przebiłam się do pokoju „karmiącego”. Siedziała tam dziewczyna z synkiem i… szumisiem. Zapytałam czy jest Doktor? Przytaknęła.
Nie zdejmuję gipsu dopóki go nie zobaczę. – powiedziałam.
Czemu? – zapytała.
I opowiedziałam jej historię sprzed paru miesięcy w telegraficznym skrócie.

Paweł usiadł przed gipsownią, przeglądał historię choroby. „Czerwona kartka” dla nas, rodziców: „(…) rodzice zrezygnowali z leczenia metodą Ponsetiego i rehabilitowali dziecko.” No jakim prawem w ogóle my, rodzice, śmieliśmy szukać najlepszych rozwiązań dla naszego syna? Przecież to jest dopiero nieodpowiedzialność! W każdym razie – zapiskiem w karcie się nie przejęliśmy za bardzo.

Po pierwszym gipsie Stasia stopa wygląda tak, jak tydzień temu. Przynajmniej z zewnątrz. Nie widzę szalonych zmian. Raczej bym powiedziała, że… jest gorzej? Trochę wysuszyła się skóra i zaczerwieniła. No i tak jak mówiłam tydzień temu: noc była nieprzespana i noszona. Robiliśmy dyżury w tygodniu KTO KIEDY śpi. Stasiek znosi te gipsy bardzo ciężko. O ile w dzień zabawia go starszy brat, o tyle jak nadchodzi noc to jako mama czuję… strach i niepewność. Po 22:00 zaczyna się płacz i trwa do 3:00-4:00. Potem znowu chwila przerwy i od 5:00 do 07:00 kwilenie. Ciekawe ILE tych gipsów mu założy lekarz?

Drugi gips też jest duży i ciężki. I naprawdę bardzo ciężko Staśka dźwigać z tym nadbagażem. Poza tym wygląda jak rura założona na nogę ze zgiętym kolanem. Nie widać palców. Taki pistolet albo banan albo… bumerang.

Rzetelność, precyzja, umiejętność łączenia faktów i konsekwencja są bardzo mocnymi stronami mamy Stasia. Może dlatego od wielu lat niestrudzenie przekazuje wiedzę o stopie końsko-szpotawej i metodzie Ponsetiego rodzicom, a przez rodziców – innym? Odpowiada za merytoryczne i graficzne treści strony Fundacji Ponsetiego oraz grupy dla rodziców na Facebooku. Jest pionierką we wprowadzaniu innowacyjnych rozwiązań ortopedycznych dla dzieci z wadami stóp.