Gips numer dwa
Mieliśmy mało czasu między gipsami na to, by spokojnie o nią zadbać. Wszystko szybko dziś się działo. Po pierwszym gipsie założonym w ubiegłym tygodniu widać poprawę, choć cała noga jest dziwnie wygięta…
11.11.2015
Umyłam stasiową nogę i stopę, posmarowałam kremem, trochę nią pomajtał i dalejże w gips.
A kolejny gips nie gorszy: toporny, ciężki i długoschnący.


Na dole: gipsior 🙂 Bo gips to mało powiedziane.

Ten gips wygląda jak rura zgięta w kolanie. Wielka. Większa niż mały Stasiek. Nie widać palców. Ma dwa wgniecenia na udzie. Banan? Pistolet? Zobaczymy, co przyniesie nam kolejny tydzień.
Nadal mi się tu nie podoba. Moja intuicja mówi mi, że „nie”. Tylko nie wiem jeszcze CO to jest to „nie”? Nie umiem tego określić i sprecyzować. Może to po prostu zmęczenie? Staś jest inny niż starszy brat. Ciekawy świata i hałaśliwy. Trudno spać i odpoczywać. W sumie jak na niemowlaka przystało. A z drugiej strony… może go boli noga w tym gipsie? Może gdyby go nie miał, byłoby inaczej? Sama nie wiem…


