Pałąk, czyli gips numer cztery
Tydzień temu nie napisałam. Tak się złożyło, że pokonał nas pęd. Nie mam też zdjęć stopy po zdjęciu gipsu i nie mam zdjęcia obecnego gipsu. Sam lekarz jest małomówny i ciężko z nim rozmawiać…
Co ci powiem, to ci powiem.
Dziś, 23.03.2016, zaczepiłam się za nurtujący mnie od dawna temat by porozmawiać z lekarzem. Mowa o METODZIE TRÓJPŁASZCZYZNOWEJ. Tydzień temu czytałam książkę. Oczywiście z lekarzem da się porozmawiać tylko jak gipsuje, bo w przeciwnym razie się śpieszy i na spokojną rozmowę nie ma możliwości.
Spotkaliśmy się w gipsowni.
– Słyszałam, że istnieje metoda leczenia stopy bez gipsów. Z powodzeniem stosowana w Niemczech.
Słyszał Pan o Zukunft-Huber?
– Słyszałem.
– I co Pan myśli?
– Nie eksperymentowałbym. Owszem, jest taka metoda, ale w Polsce nikt Pani tego nie zrobi, bo nie ma przeszkolonych osób i nie ma ośrodka, w którym to robią. Ciężko mi też odnieść się do klinicznych przykładów leczenia i do statystyk. Ja bym nie szedł tą drogą.
No i tyle w temacie. Więcej wyciągnąć się nie dało. Nie przepadam za takimi osobami. Trudno jest uzyskać informacje i notorycznie czujesz się jak intruz. Na dodatek olewany.
Pałąk
Nie podoba mi się wygięty piszczel Stasia nogi. Wydaje mi się, że to tak nie powinno być.
Taki pałąk robi się z podudzia.

Widać też z boku „końskość”, czyli pięta jest w górze, bo ścięgno Achillesa jest krótkie i ciągnie piętę w górę.

Standardowo mamy co tydzień „czerwone kartki” w historii choroby, bo za każdym razem lekarz nam wpisuje, że „rodzice zrezygnowali z leczenia metodą Ponsetiego”. To taki sposób na zrzucenie odpowiedzialności czy co? Żeby inni wiedzieli, że wszystko co złe to nasza wina? Nie wiem. Ale zaczyna być to śmieszne.
Nie zrobiłam zdjęcia 4 gipsu. Może zrobię takie w domu w tygodniu.


