Rozmyślanie
Coraz częściej myślimy o tym, by wrócić do podwarszawskiego leczenia. Najwyżej lekarz nas wyrzuci. Trudno. Od dłuższego czasu ciężko jest ze Stasiem ćwiczyć…
Wątpliwości
Ciężko jest ze Stasiem ćwiczyć, a szczególnie trudno rozciągnąć ścięgno Achillesa. Jest jakby… ciasne? Napięte jak guma zawiązana między drzewami. Przy każdym ćwiczeniu rozciągania, drze się w niebogłosy, jakby go ktoś rozdzierał. I płacze okrutnie. Pot się z niego leje. I po godzinie takiego darcia każdy z nas ma dość: ja darcia i ciągnięcia, a on ciągnięcia. Potem zasypia jak zabity. Jakby był tak zmęczony, jakby przebiegł maraton.

Nie widać też już tak spektakularnych efektów, jeśli chodzi o korygowanie szpotawego ustawienia. Owszem, nie widać też, że się pogarsza. Albo ja chcę to widzieć?
Wujek Romek nie daje po sobie poznać, że coś nie idzie tak, jak trzeba. Zachowuje pozory, że tak ma być i wszystko idzie w dobrym kierunku. A ja czuję, że się rozmijamy w tych kierunkach. Że znowu coś jest nie tak. Zdejmowanie i zakładanie tej szyny wujka Romka jest przygodą: nigdy nie wiesz na co trafisz, bo Stanisław jest bardzo ruchliwy i kręci się okrutnie. Szyna zrobiła się już też trochę ciasna i krótka: nogi rosną, a szyna nie. I popękana, ale to na szczęście da się naprawić wrzącą wodą.
Na niedawnej wizycie Stasia u ortopedy w LuxMedzie (biodra) znów nasłuchaliśmy się, że „powinniśmy” wrócić, bo tam nam pomogą, bo tam się znają, bo tam to leczą, bo potem to już tylko operacja, bo szkoda stopy, bo… Myślę, że konsultacja z jakiś innym ortopedą trochę ułatwiłaby nam podjęcie decyzji.
Wujek dał nam numer do swojego znajomego ortopedy. Paweł będzie dzwonił.
Czasem jestem już zmęczona dogłębnie tym wszystkim. Czasem mnie to przerasta. I tacę nadzieję. Upadam, by znów wstać i iść. I znów… i znów… i znów. Walka. Chciałabym, by ktoś mi powiedział, że robię dobrze albo nie dobrze. Czuję, że idę po omacku. I ta ciemność mnie denerwuje. Czuję niepewność.

Synu,
Nie wiem, jak Cię ochronić? Czuję pustkę i złość na to wszystko. Nie umiem Ci pomóc. Czuję, że błądzę po omacku. Marzę o tym, byś był sprawny. I biegał z Ignasiem.


