Teleporada
No tak, „Houston, mamy problem!”. Staś zaczął wstawać i ciężko go zatrzymać. Wstaje przy wszystkim: żyrafkowym stoliczku Marcelinki, przy kanapie, przy stole i przy łóżku, przy kolanie… Jest to pewien problem i dylemat…
Pierwsze 4 tygodnie
Mało mnie tu było. Wszystko przez zmęczenie. Przez niewyspanie i męczarnie wręcz. No piekło jakieś.Dziewczyny ostrzegały, że gips to był miód a szyna to jest…
Szyna
Dziś, po niemalże 4 tygodniach czekania, naszym oczom ukazała się…Stasia stopa po tenotomii.Wrażenia? Smutek.
Z Anglii
Są sklepy internetowe, w których zakupy robi się z przyjemnością, a przesyłki docierają ekspresowo. Takim miejscem jest sklep C-Pro Direct. Dwa dni temu zamawialiśmy tam „sprzęcior” dla Staśka, a dziś zawitał w naszym domu. Pierwsze wrażenia po rozpakowaniu paczki?
Tenotomia
Wczoraj rano dotarliśmy do miejscowości O. strwożeni samym faktem dzisiejszych działań.Wszystko się we mnie telepało. Miałam autostradę pędzących myśli w głowie.
Zapowiedź
Niektórzy z naszych „krzywych” znajomych są już po zabiegu tenotomii ścięgna Achillesa.Zuzię wczoraj to spotkało. A my? A my się doczekaliśmy daty.
„Nie ode mnie to zależy”
W ubiegłym tygodniu szybko, szybko. Nawet bym powiedziała, że ekspresowo. O 11:30 już wyjeżdżaliśmy do domu. Nie zrobiłam zdjęć. Nie było takiej opcji. A i w ciągu tygodnia też nie za bardzo, ale…
Pałąk, czyli gips numer cztery
Tydzień temu nie napisałam. Tak się złożyło, że pokonał nas pęd. Nie mam też zdjęć stopy po zdjęciu gipsu i nie mam zdjęcia obecnego gipsu. Sam lekarz jest małomówny i ciężko z nim rozmawiać…
Barbara i stopy
Nie ma to jak sprawnie działający… mąż i jego zdolności szperacze. Wyszperał i zamówił książkę. Po polsku. No o czym? No jasne! O stopach.
Czerwona kartka, czyli gips numer dwa
9 marca. Moje urodziny. Standardowo rano zmiana gipsów. Od dawnej historii z nieobecnością lekarza, przyjęłam zasadę że „póki go nie zobaczę, to do gipsowni nie idę”. I najpierw czekam jak modliszka.
Kula u nogi, czyli znowu gips numer jeden
Pierwsza wizyta w miejscowości O. po powrocie do leczenia „metodą Ponsetiego”. I na „dzień dobry” łbem o ścianę. Jak ja uwielbiam tych naszych medyków. I straszenie rodziców też.
Winda czy schody?
Dziś byliśmy na konsultacji u ortopedy. To już trzeci. Dziś już wiemy, że musimy rozstać się z wujkiem Romkiem na jakiś czas. To będzie trudne, bo wujek jest specyficzny. Ale trzeba iść którąś drogą. Jedną.