Pałąk, czyli gips numer cztery
Tydzień temu nie napisałam. Tak się złożyło, że pokonał nas pęd. Nie mam też zdjęć stopy po zdjęciu gipsu i nie mam zdjęcia obecnego gipsu. Sam lekarz jest małomówny i ciężko z nim rozmawiać…
Barbara i stopy
Nie ma to jak sprawnie działający… mąż i jego zdolności szperacze. Wyszperał i zamówił książkę. Po polsku. No o czym? No jasne! O stopach.
Kula u nogi, czyli znowu gips numer jeden
Pierwsza wizyta w miejscowości O. po powrocie do leczenia „metodą Ponsetiego”. I na „dzień dobry” łbem o ścianę. Jak ja uwielbiam tych naszych medyków. I straszenie rodziców też.
Winda czy schody?
Dziś byliśmy na konsultacji u ortopedy. To już trzeci. Dziś już wiemy, że musimy rozstać się z wujkiem Romkiem na jakiś czas. To będzie trudne, bo wujek jest specyficzny. Ale trzeba iść którąś drogą. Jedną.
Rozmyślanie
Coraz częściej myślimy o tym, by wrócić do podwarszawskiego leczenia. Najwyżej lekarz nas wyrzuci. Trudno. Od dłuższego czasu ciężko jest ze Stasiem ćwiczyć…
Co i róż
Dziś dzień jest taki, że odechciewa się wszystkiego już. Rzeczywistość Matki Polki. Od samego rana jakiś…rozgardiasz i chaos.
Efekt „wow”
Ćwiczymy ze Stasiem od dwóch tygodni codziennie po 6 razy dziennie. Odwijanie, zawijanie, odwijanie, zawijanie… Wszędzie turlają się bandaże. Mumię można skonstruować.
Ludzkie spojrzenie. Holistyczne.
Po ostatnich gipsowych niespodziankach, wujek Romek zabrał się za „naprawianie” Stasia stopy, tłumacząc nam wnikliwie o co chodzi z fizjoterapią takiej stopy i dlaczego dla tak małego dziecka wszelkie unieruchomienie jest niewskazane.