To jest max
Kolejna wizyta kontrolna zaskoczyła mnie mocno, bo pomimo wysiłków włożonych w stopę Staśka miałam wrażenie, że się cofam. Dobrze, że to było tylko… wrażenie.
Rozciąganie, zakładanie, rozciąganie, zdejmowanie…
Ostatnia wizyta w październiku 2025 przyniosła nam dość szybki progres ruchu w górnym stawie skokowym. Naszym zadaniem tylko i aż było: ćwiczyć rozciąganie mięśnia łydki na dwa sposoby oraz stosować ortezę ADM. Ta ostatnia nie jest ulubioną Stanisława od lat, ale ten ostatni rok był całkiem znośny i bez wielkich dyskusji na ten temat. Po prostu gościu jest już na tyle kumaty, że widzi zmiany, jakie zachodzą w jego stopie i że dzięki jej sprawności on może więcej.
Dlatego też było rozciąganie mięśni łydki, zakładanie ADM, rozciąganie, zakładanie, rozciąganie, zakładanie i tak dzień po dniu. Czasem było zdejmowanie… na szczęście rzadko.
Zdjęcie RTG
Nasza podróż do Wiednia (wizyta 29.06.2026) zaczęła się od pustej autostrady, godzinnej kolejki po paliwo, wyludnionego Wiednia i 41 stopni w cieniu. Pierwszy raz doświadczyłam wiatru na dworze o temperaturze zbliżonej do podmuchu mojej suszarki do włosów. Dziwne doświadczenie.
W poniedziałek rano poszliśmy zrobić zdjęcie RTG. Nieustannie mnie tu zdumiewa poziom rozumienia precyzji, bo pani technik ustawiała Staśka przez niespełna 5 minut, by zdjęcie było zrobione jak najbardziej rzetelnie. Cena tego RTG też nie była wysoka.

Osiągnięte!
Wizyta dla nas standardowa. Wywiad od ostatniej wizyty do teraz. Stosowanie ADM, ćwiczenia. Następnie dokładne badanie pacjenta rozebranego do bielizny: chód, szybki chód, bieg. Stanie na palcach, stanie na piętach. Położenie miednicy w staniu, jak trzeba to z podkładką pod stopą. Kręgosłup w staniu i w pochyleniu do przodu. Zakres ruchu bioder w leżeniu na leżance. Pomiar zgięcia grzbietowego w leżeniu, z wyprostowanym kolanem, z płytką/ bloczkiem pod całą stopą i goniometrem. Następnie obejrzenie dokładnie zdjęć RTG oraz analiza obrazu, obserwacji i pomiarów, odpowiedź na pytania i wątpliwości rodzica i zalecenia terapeutyczne. A jak są pytania do nich to czas na odpowiedź.
W skrócie: chód dobry. Stopa jest unoszona poprawnie i poprawnie obciążana. Idealna ewersja w staniu na palcach i na piętach, brak jakiejkolwiek supinacji. Mięśnie stopy działają mocno i stabilnie. Zgięcie grzbietowe wynosi 11º (niestety, trafiliśmy na skok wzrostowy – widzę to po ubraniach…).
Podczas badania okazało się, że zrobiliśmy kolejny krok i osiągnęliśmy zamierzony efekt zaimplantowaną płytką. Poprzednim razem mieliśmy:
- na początku kąt ADTA (ang. anterior distal tibia angle) wykazał wartość 87º-88º;
- w październiku 2025 było to 78º – o tym TUTAJ;
- w czerwcu 2026 jest to 75,57º.

I to jest ten moment, że możemy już wyciągnąć płytkę. I takie mamy zalecenie. I najlepiej zrobić to wczesną jesienią. Podsumowując: nadbudowaliśmy więcej, by mieć zapas na przyszłość.
Zadałam pytanie, czy ta płytka mogłaby zostać z nami jeszcze i być usunięta np. w marcu. Usłyszałam zdecydowane: Absolutnie nie! a odpowiedź uzasadniająca tylko potwierdziła to, o czym pomyślałam.
Maksymalna wartość, jaką może osiągnąć Stasiek w kwestii kąta ADTA wynosi 72-74º i ani kawałka więcej. To jest MAX. Dlaczego? Dlatego, że jest to niebezpieczne pod kątem stabilności stawu. Przy bardzo dużym otwarciu stawu skokowego z przodu (bo przecież o to nam chodziło, by zrobić tam przestrzeń na ruch zgięcia grzbietowego) istnieje ryzyko niestabilności. I mimo, że staw skokowy od przodu trzymają określone więzadła to może dojść do nadmiernej ruchomości ze względu na zbyt duże otwarcie. A to nie przyniesie nam dobrych rzeczy w tej stopie…
A coś jeszcze?
Stanisław zapytał doktora, czy wg jego oceny, konieczna będzie jeszcze jakaś operacja? Odpowiedź: Nie! I z tą informacją idziemy dalej ku sprawności przez całe życie.
Ćwiczenia rozciągające robimy dalej. One przynoszą bardzo konkretne rezultaty. ADM kontynuujemy przez okres wakacji i najprawdopodobniej się z nim pożegnamy po operacji usunięcia płytki.
Dziś, jako mama, doceniam siebie za upór, bezkompromisowość i konsekwencję POMIMO…


