a poza leczeniem...,  leczenie/ Polska,  relacje

TupTupTadzia

Kasia postanowiła pisać o Tadziku. A ja? Ja pisałam do szuflady, myśląc, że to „tylko takie moje”.
Taki rodzaj uwolnienia od ciężaru.
Od niesienia problemu samemu.
Ale coś we mnie pękło dziś.

I przelała mi się chyba czara goryczy.
Nie ma wiedzy w Polsce. Ani wśród rodziców ani…lekarzy. Napiontek wiosny nie czyni. Nie mam pewności, gdzie on leczył się metody. Nieufnie podchodzę do każdego „specyalisty” w tej dziedzinie w naszym kraju, chociażby fejsbuk go niemalże kanonizował.
Sama wiem już i myślę, że my wszystkie wiemy, że z bardzo dużym dystansem trzeba to leczenie „objąć”.
Zamknąć rozdział.
Amen.
Choć żal zostanie. Bo straciło się czas.
Będę pisać.
Wypchnę wszelkie zaległe posty, których jest ponad 50 pewnie.
I coś razem zrobimy WSZYSCY.
By było lepiej.

ZAPRASZAM DO TADZIKA. I do poczytania.
TupTupTadzia

(zdjęcie w nagłówku stąd: HDWallPapers)

Rzetelność, precyzja, umiejętność łączenia faktów i konsekwencja są bardzo mocnymi stronami mamy Stasia. Może dlatego od wielu lat niestrudzenie przekazuje wiedzę o stopie końsko-szpotawej i metodzie Ponsetiego rodzicom, a przez rodziców – innym? Odpowiada za merytoryczne i graficzne treści strony Fundacji Ponsetiego oraz grupy dla rodziców na Facebooku. Jest pionierką we wprowadzaniu innowacyjnych rozwiązań ortopedycznych dla dzieci z wadami stóp.